Pies na budowie. Zbigniew Abrahamowicz nadzory autorskie nad budową kościoła odbywał często w towarzystwie swojego psa o imieniu Myk – wiernego towarzysza, który pojawiał się nawet na rysowanych przez architekta perspektywach.

Dach jak rybacka sieć. Żebrowa konstrukcja wiszącego stropu nad nawą główną, oglądana od wewnątrz, kojarzy się z wielką rybacką siecią – to jeden z ulubionych motywów wizualnych osób odwiedzających kościół.

Skamielina czy statek kosmitów? Historyczka sztuki Maria Łopuch opisała wieżę kościoła jako „płynącą wysoko ponad domami" Pogodna – poetycki obraz, który świetnie oddaje niezwykłość tej architektury.

Drogi dach wymagał urzędowej zgody. Pokrycie dachu miedzianą blachą było w czasach PRL rozwiązaniem na tyle kosztownym i deficytowym, że architekt musiał osobiście, pisemnie uzasadnić tę decyzję przed władzami miasta.

Osobista historia proboszcza. Z zachowanych relacji wynika, że ks. Franciszek Kotuła, więziony w czasie wojny w obozie koncentracyjnym, świadomie wybrał awangardową formę nowego kościoła – przesłaniała ona bryłę starej, poniemieckiej kaplicy, kojarzącej mu się z zabudowaniami obozowymi.

Budowa siłami parafian. Kościół powstawał systemem gospodarczym, z ofiar i pracą mieszkańców Pogodna oraz sąsiednich, nowo powstających osiedli Przyjaźni i Kaliny – przy wznoszeniu charakterystycznego stropu pracowała sprowadzona z południa Polski ekipa cieśli-górali.